sobota, czerwca 17, 2006

Taka mała imprezowa refleksja pod tytułem: agresja, agresja, agresja. Jak miło iść do kogoś na tak zwane przytupy i siedząc sobie spokojnie w jakimś pomieszczeniu, stać się obiektem ataków przerośniętych schabów, a bo to masz dziwne włosy, coś w uchu, czy po prostu siedzisz w miejscu bytowania wyżej wymienionego schaba. Jedyna pozytywna rzecz łącząca się z takimi atakami to radość jaką przynosi nam wysłuchiwanie idioty, który wchodzi do pokoju i pyta się czy są "dymy". Tak dalej chłopaki.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

-są dymy
-są
-gdzie kurwa ?!?!
:)