Dziennik z podróży, stworzony dzięki panu P. mam nadzieję, że nie będzie miał nic przeciwko temu, że wykorzystam do stworzenia owego dziennika, jego wiadomości, nie wiem czy to panująca aura melancholijno-tęskna, czy inne warunki atmosferyczno-duchowe sprawiła, że sms-y te wydały mi się naprawdę urzekające, czekające na coś, na jakieś dopełnienie, kilka dobrych słów, na uścisk ręki, dym papierosowy i gwar rozmów, a może, tylko mi się wydaje.... Oto on Dziennik z Podróży:
Właśnie ruszył pociąg. Siedzę sam w pustym przedziale,
palę papierosa o smaku
mango i spoglądam na ciemne kontury tatr.
Za 7 godzin będę w Łodzi. Podróż robi się nawet fajna, cały czas towarzyszy mi Armia: " jak pusty pociąg w lecie, mija dzień za dniem".
Jeszcze może coś się pojawi, bo wiadomości było wiele, wiele, wiele, ale raczej dopowiedz sobie resztę, przecież tak lubisz żyć cudzym życiem, możesz wymyśleć co pan P. robił, dla ułatwienia jedno słowo, Tatry, a więc może wycieczki? Tajemnicze rozmowy z jeszcze bardziej tajemniczą postacią, nie wiem dlaczego to powstaje w ogóle. Przepraszam P.
wtorek, lipca 25, 2006
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz