wtorek, lipca 11, 2006

Stan A.D 12.07.2006:
Chciałem coś stworzyć ponadczasowo-wielkiego, ale używająć prostych słów ( kupa, dupa,gówno, siki, pacha, smród) nie mogłem zrobić niczego konstruktywnego, tematów było wiele, ale każda budowla od razu upadała. W głowie stary obrazek, ręka bezwiednie zgina się i prostuje, pląsa lewa brew, prawa gniewnie się marszczy. Nos jak nos, orlo-krzywo-brzydki, jak klamka od zakrystii. W głowie stary obrazek, nogi podskakują, sutki zwijają się jak w ukropie, w głowie cały świat i połówka księżyca. Koło uszu przelatują czasami usta otwierające się spazmatycznie, wykrzykujące jakiś mądre słowa, ale ja ich nie rozumiem, nie wiem jak bardzo się staram, słyszę bełkot. W głowie stary obrazek, z otwartego okna ciepłe podmuchy świeżo pachnącego wiatru, nie, raczej zefiru. Sentymentalne piosenki, słowa żalu, ale nigdzie prostego " nie martw się, będzie dobrze, nie, nawet już jest". W głowie stary obrazek zwiewny, bardzo ładny, tak, przedstawia człowieka, zgrabnego, wyjątkowego, kogoś dla jednych anioła stróż, dla innych przyjaciela. Za plecami miarowe chrapanie, pod nogami, ale bardziej na prawo miarowe chrapanie razy dwa, po lewo, mniej miarowe chrapanie, bardziej urywane, niespokojne. Nad głową przelatują różne iskry i świetliki, przyjaźnie się uśmiechają, wstaję i lecę za nimi, niech tak zostanie.

Brak komentarzy: