sobota, lipca 01, 2006
Z głowy wychodzą czułki dwa i może jeden czułek z pępka, jak to Castaneda wymyślił. Moje (samolubne :mi, mojemu, mojego, mnie, prrrr) , a więc me czółki są w cieple, hmmm, lato - rzekłem do niewidocznego przyjaciela- poruszają się w letnim wietrze, wyłapują zapach trawy, zbóż, lasu i stawu za domem i mleczy i zwierzątek, tych dużych i małych i słońca, pięknie, przyjacielu. Ale jeszcze piękniej gdy w nocy na polanie zapłonie ogień, zaskakuje cię on zazwyczaj, gdy już udasz się na spoczynek, najpierw sądzisz, że to sen, ale po uszczypnięciu się i przemyciu twarzy zimną wodą z cebrzyka wiesz, że nie śnisz. Wychodzisz z domu, na gołych stopach odkładają się krople rosy, figlarnie łaczą się w pary i w duże grupy, tak jakby twoje stopy były placem do najbardziej wymyślnych zabaw, na twarzy lekki wiatr, nad głową morze gwiazd, jedne do Ciebie mrugają, inne starają się nie zauważyć Twego pojawienia się, jeszcze inne chowają się przestraszone. Dochodzisz do dziko rosnącej róży, chowasz sie za nią i po cichu obserwujesz ognisko i polanę. Postaci tańczące przy nim są zamazane, ale dochodzi do Twoich uszu muzyka fletni i różnych piszczałek, już wiesz Noc Świętojańska, Twoje oczy, nie wiesz czy to prawda, czy wyobraźnia, ale dostrzegają małych chłopców z kopytami i koźlęcymi ogonami, maja nawet rogi, to oni tańczą, dalej stoi kobieta, tak piękna, że aż nierealna, nagle znika. Chłopcy, a może kozły odwracają się w Twoją stronę, widzisz ich rozbawione oczy i uciekają. Gałąź uderzyłą o szybę, budzisz się, zadowolony z pięknego i trochę niesamowitego snu, ale nogi masz oblebione płatkami róży i źdzbłami trawy, na polanie dymi jeszcze mały stosik. Dobranoc.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
"Bądź jak ptak, który spocząwszy w swym locie na gałązce, chociaż ona ugina się pod jego ciężarem, nie przestaje śpiewać, bo wie, że ma skrzydła, które go ustrzegą od zagłady." Vicotr Hugo
P.S. :)
Aż nie wiem co powiedzieć, po prostu przepiękne:). Dziękować.
Prześlij komentarz