poniedziałek, września 18, 2006
Po głowie skacze " już nigdy nie będzie takiego lata, nigdy papieros nie będzie tak smaczny, a wódka taka zimna i pożywna, nigdy, nie będzie tak pysznych ciastek". I to jest magia. I coś w tym jest. Od rana moja percepcja płata mi figle, w głowie wszystko się przemieszcza. " Już nigdy Bóg nie będzie tak blisko". Żołądek idzie za głową, za rękami i nogami. Duch już od jakiegoś czasu, mieszka gdzie indziej, gdzieś, gdzie jest ciszej, cieplej i milej. Chmury nie chcą się poruszać, coś je trzyma, to chyba moje spojrzenie. " Niech nam nie przeszkadza, groźny pomruk świata". Zaczął mi pomagać spacerowy krok, spacerowy krok po mieście. Mieście sennym, śpiącym już, albo dopiero budzącym do życia. Od świata oddziela mnie zielona kotara, miarowo poruszająca się popychana wiatrem, dzięki niej w moim świecie jest gorąco i duszno. "Wyszedłem z domu, nie było nikogo, zgubiłem sens, upadłem na twarz". Ratują mnie drzewa, ogólnie zieleń, przytulanie się do kory. Czasami, nie chce mi się brać oddechu, mówić, siedzieć, stać, biegać, jeść, pić, wydalać, kupować, interesować, czytać, myśleć, tańczyć, biegać. Chce patrzeć na Nią, ale jeszcze jej nie ma. Czasami, wieczorem wyobrażam ją sobie włosy, bluzkę, sukienkę albo spodnie, ale nie mogę zobaczyć twarzy. Ona nie istnieje, nie istniała i nie będzie istnieć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz