poniedziałek, grudnia 04, 2006

Jak to oddać? Musisz sobie wyobrazić miejsce, w którym było by ci naprawdę dobrze. Ja chciałbym zebrać wszystkich ludzi, których znam, z którymi czuje się szczęśliwy i przenieść ich do małej drewnianej chaty w górach. Jedynym problemem byłoby jak spędzić wieczór, pić, tańczyć, czy iść spać o 18. Rozmowy do późna, przy rozpalonym kominku. Do tego miejsca chciałbym dojechać sam, chciałbym mieć dzień, tylko dla siebie. Mógłbym przemyśleć wszystko, cieszyć się albo smucić. Potem przejść kawałek asfaltową bieszczadzką drogą i wejść do świata, który pomógłby mi o wszystkim zapomnieć, zatracić się w szczęściu. I okno, za którym wielkimi płatkami niebo ukrywałoby, przed naszymi oczami, ziemię. Ale to się nie zdarzy, jeszcze nie. Póki co, niepewność i marzenia. Przydałaby się jeszcze możliwość, decydowania o swoim życiu. Własna strefa intymności, której nikt nie może przekroczyć, ani naruszyć.

Brak komentarzy: