poniedziałek, listopada 27, 2006
niedziela, listopada 26, 2006
Hey, what you're waiting for
You know I'll give you so much more
And don't you cheat yourself
It wasn't all that sweet and great
He didn't figure out
What pleasing you was all about
So hey, let me just recall
It's here you're gonna find it all
Ever since I'd felt the spell in these dreams
I used to yell
(You were right)
All the things you make me do
(The way you looked has made me smile)
At the age of twenty-two
Oh girl
And I'm gonna treat you right
I promise ever to be kind
Hey, don't you hesitate
Decide while it's not too late
He never realized
He didn't feed your appetite
So hey, how it's gonna be?
Well, is it him, or is it me?
Ever since I'd felt the spell in these dreams
I used to yell
(You were right)
All the things you make me do
(The way you looked has made me try)
At the age of twenty-two
Oh girl
~The car is on fire
You know I'll give you so much more
And don't you cheat yourself
It wasn't all that sweet and great
He didn't figure out
What pleasing you was all about
So hey, let me just recall
It's here you're gonna find it all
Ever since I'd felt the spell in these dreams
I used to yell
(You were right)
All the things you make me do
(The way you looked has made me smile)
At the age of twenty-two
Oh girl
And I'm gonna treat you right
I promise ever to be kind
Hey, don't you hesitate
Decide while it's not too late
He never realized
He didn't feed your appetite
So hey, how it's gonna be?
Well, is it him, or is it me?
Ever since I'd felt the spell in these dreams
I used to yell
(You were right)
All the things you make me do
(The way you looked has made me try)
At the age of twenty-two
Oh girl
~The car is on fire
piątek, listopada 24, 2006
środa, listopada 22, 2006
Zaprzeczył...! No tak, co miał zrobić innego? W małym korytarzu ponad dwadzieścia osób patrzyło mu się w oczy, w tym ja, z prośbą, a zarazem groźbą w oczach. To prawda? Czy tak było? Odpowiedz!? Pytania padały, z każdym moim oddechem i mrugnięciem powiek. Zaprzeczył! A tak byłem pewien innej odpowiedzi. Powoli zaczęli wytykać mnie palcami, śmiali się, ale nie to mnie martwiło. Początek zawsze jest ten sam. Tak delikatny, że często go nie zauważałem. Poprawa nastroju, wyostrzenie widzenia. Dopiero potem zdarza się to, co na początku było dla mnie oznaką obłędu. Na miejscu ich głów, pojawiają się małe orbity, zazębiające się nawzajem. Krążą po nich planetki, wszystko dzieje się w rosnącej ciszy. Zaprzeczył! Zaprzeczył , że widzi to samo. Kim teraz jestem? Pośmiewiskiem, pośmiewiskiem- czy ten chichot, to ja? Czy ten dzień to ty? Zaprzeczył ,że tak jak mi, brakuje mu podstawowej rzeczy. Brakuje mu akceptacji takim jaki jest, miłości. Tak jak mi, brakuje ciebie...
sobota, listopada 18, 2006
czwartek, listopada 09, 2006
"Dzisiaj dostałem pismo od Państwa, Państwo nie prosi, państwo żąda, abym się stawił, w stosownym urzędzie, w stosownym terminie, a ja nie muszę, gdyż umarłem, umarłem, umarłem. Czasami jeszcze się golę, ale zarost rośnie również umarłym, czasami jestem w kobiecie, ale to z przyzwyczajenia, ale ona rodzi, wyłącznie widmowych pogrobowców. Jestem szczęśliwy, nic już nie muszę, umarłem, umarłem, ja proszę Państwa umarłem, tak, umarłem. Jestem szczęśliwy, nie muszę razem z wami iść, razem z waszym prezydentem i waszą prezydentową i waszym premierem na cudzą wojnę, po jakąś cudzą ropę, jestem szczęśliwy nie muszę wstępować razem z wami do jakieś Unii Europejskiej, udało się, umarłem, umarłem, ja umarłem. Normalnie umarłem, tak. Czasami piszę wiersze i jeżeli pismo Państwa dotyczy właśnie tego faktu to ja informuję uprzejmie, że ja nie przestanę, spróbujcie mnie dogonić, spróbujcie mnie złapać, spróbujcie mnie uwięzić, spróbujcie mnie zabić. Umarłem, umarłem, umarłem, ja umarłem, normalnie proszę Państwa umarłem, tak, umarłem."
"K"- Świetliki i Linda
"K"- Świetliki i Linda
sobota, listopada 04, 2006
Zapukaj cicho do drzwi. Wyrywając mnie z małego kosmosu, wróć.
W rytmie rodzących się myśli, wyciągnij mnie spod stołu, wróć, chce uwierzyć jeszcze raz.
Halo? Przyjedź, pójdziemy do parku, na huśtawki, zjeżdżalnie, gdzie małe dzieci.
Halo? Przyjedź, chce uwierzyć.
Przywieź mi swoją obecność, z ubraniami swój zapach.
Przyjedź, przywieź mi powietrza czysty sen.
Halo? Dziwny serca sen. Dziwna myśli palpitacja.
Gdzieś tam w przestrzeniach zapomnianych, tracę sens.
Przyjedź.
Przywieź mi swoją obecność, z ubraniami swój zapach.
W rytmie rodzących się myśli, wyciągnij mnie spod stołu, wróć, chce uwierzyć jeszcze raz.
Halo? Przyjedź, pójdziemy do parku, na huśtawki, zjeżdżalnie, gdzie małe dzieci.
Halo? Przyjedź, chce uwierzyć.
Przywieź mi swoją obecność, z ubraniami swój zapach.
Przyjedź, przywieź mi powietrza czysty sen.
Halo? Dziwny serca sen. Dziwna myśli palpitacja.
Gdzieś tam w przestrzeniach zapomnianych, tracę sens.
Przyjedź.
Przywieź mi swoją obecność, z ubraniami swój zapach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)