czwartek, marca 29, 2007

My jesteśmy kurwy dwie, ja mniejsza, ty większa. Nic dodać, nic ująć. Eh, przyszła wiosna, pora kiedy większość czasu siedzę bezsilnie na fotelu, ślina cieknie mi kącikiem ust, a język bezwiednie zwisa z ust. Roje sobie roję, że chciałbym stąd wyjechać, na trzy dni, na tydzień, a może i na dłużej. Potrzebuje wypoczynku, najlepiej wypoczynku pachnącego jurą krakowsko-częstochowską. młodym laskiem i niekończącymi się polami. Muszę wytrzeć brodę ze śliny. Skrzaty z mojego pokoju już dawno zrobiły świąteczne porządki, bo toż to święta nadchodzą wielkimi platfusowymi krokami, a za świętami krok, w krok, nadciągają kolejne dni naukowo-ludzio-męczące. Oj, tak, ludzie, ci mali i duzi, z wystającymi czołami i wielkimi nosami, ci śmierdzący i ci udający, wszyscy z mojego roku, wszyscy nie lubiani, wszyscy denerwujący.

Brak komentarzy: