Pierdol i nie szukaj oświetlonej drogi, i tak tego nigdy nie będzie. łatwo, prosto, szybko. Będzie ciemno, pod górę i pod wiatr.
I może nie chcesz słyszeć, ale prywatność minęła, nie łudź się, wszyscy dokładnie wiedzą co się robi samemu w pokoju. Masturbacja, to już nie temat tabu, wszyscy się masturbują,
zbuntowany szczeniak, kładź uszy.
piątek, lutego 15, 2008
czwartek, lutego 14, 2008
Kurtyny.
Świećcie latarnie prosto w moje oczy i wy wszystkie zwierzęta na poboczu drogi.
Bądź gotów, to w ogóle nie zaboli.
Zamknij oczy i pomódl się do swojego boga, przecież jest ich wielu.
Jesteś szczęśliwa?
Ulice spłynął czerwienią.
Nikt nie wie co jest za zamkniętymi oczami.
Masz wrażenie, że to co jest ci zapewnione musisz wydzierać na siłę, nie zawsze możesz to dostać?
Czy ma sens branie na siłę, czy ma się wtedy godność?
A tak trudno pogodzić się z porażką, odstąpić na krok i czekać, możemy być opluwani, kopani i pozbawiani człowieczeństwa, żeby tylko przebywać jak najbliżej tego co kochamy.
Gasną światła, znowu samemu, czy to jest sens życia, droga jednego człowieka, nie ma happy endu, braw, łzy, jak ma kto cię opłakiwać.
I przyjdzie cisza, wyobrażasz sobie, wieczór, ale nie oglądasz go zza szyby jak dotychczas, chodnik, refleks latarni. Nas nie ma, czy to coś zmienia dla świata?
I schodzisz ze sceny, oświetlona droga, synonim dziecięcego życia.
Po co, i tak nie zrozumiesz.
Świećcie latarnie prosto w moje oczy i wy wszystkie zwierzęta na poboczu drogi.
Bądź gotów, to w ogóle nie zaboli.
Zamknij oczy i pomódl się do swojego boga, przecież jest ich wielu.
Jesteś szczęśliwa?
Ulice spłynął czerwienią.
Nikt nie wie co jest za zamkniętymi oczami.
Masz wrażenie, że to co jest ci zapewnione musisz wydzierać na siłę, nie zawsze możesz to dostać?
Czy ma sens branie na siłę, czy ma się wtedy godność?
A tak trudno pogodzić się z porażką, odstąpić na krok i czekać, możemy być opluwani, kopani i pozbawiani człowieczeństwa, żeby tylko przebywać jak najbliżej tego co kochamy.
Gasną światła, znowu samemu, czy to jest sens życia, droga jednego człowieka, nie ma happy endu, braw, łzy, jak ma kto cię opłakiwać.
I przyjdzie cisza, wyobrażasz sobie, wieczór, ale nie oglądasz go zza szyby jak dotychczas, chodnik, refleks latarni. Nas nie ma, czy to coś zmienia dla świata?
I schodzisz ze sceny, oświetlona droga, synonim dziecięcego życia.
Po co, i tak nie zrozumiesz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)