Szmat czasu mnie zaskoczył, skopał i porwał- dziwisz, się, że "czas" można personifikować? A owszem, wszystko można, napluć w twarz krytykantowi również.
Ale, ale, do rzeczy.
Czas złapał mnie za rękę, ja wiedziony niezdrową ciekawością poddałem się mu, nieuważnie.
Kolejna dygresja: jak ten poczciwiec Pan Czas, zaproponuje wspólną wycieczkę, kopnij nicponia w dupę i palcem pogroź, bo to nieopłacalne doświadczenie. Latasz i obijasz się, marnując często to co ważne, zaniedbując Tych najważniejszych i gnębiąc siebie samego.
Zniknąłem, chociaż nie zmieniłem miasta, w którym żyć mi przyszło, nie utraciłem też świadomości popadając w śpiączkę, w sumie ciężko powiedzieć co zaszło, może zwykłe zmiany?
Nie patrzyłem nawet, z którego dnia i roku pochodzi ostatni wpis, ale dużo wody w Wiśle upłynęło.
Co chcę powiedzieć: terapię oczyszczania duszy pora zacząć. Bo temu ma ten blog służyć, nie będzie tu informacji o wzlotach i upadkach moich, jak i innych ludzi, nie będzie imion i nazwisk, nie będzie sensacji. Można się za to spodziewać, krótkich wpisów, bez tematu i bez myśli przewodniej, ale wypełnionych sarkazmem i ironią, szczególnie tą "auto". Nie wiem czy będzie ktoś zainteresowany czytaniem tych treści, ale zapraszam, podkreślając raz jeszcze fragment o terapii.
A więc, do przeczytania!.
Chyba nie wspominałem, że od czasu do czasu pojawi się i muzyka i zdjęcia?
Ano, tak będzie.
Dobry początek:
środa, października 28, 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz