piątek, listopada 27, 2009

Coś to życie nam się robi nieporadne. Ciągły strach i ból i lęk. I udawać się już nawet nie chce, ale jak to, przyznać się do tego jacy jesteśmy naprawdę?? Ciężki to kawałek chleba, wejść na najwyższy dach w mieście i wykrzyczeć, że wszystkie te Adidasy, Nike'i, te okulary na pół twarzy czarne oprawki, spodnie z krokiem między kolanami, te modne słowa ordynarne i nieczułe, te sytuacje kopania i plucia na twarz, to nie Ja. Ja to mysz uciekająca, pies wierzący i ufający, do serca podchodzę, mam dość uciekania i samotności. Wszystko to kurewstwo, zło wcielone, obłuda.
Chociaż i tak nie przystaniesz i nie wyciągniesz ręki.
Nie ufasz kurwom.

Brak komentarzy: