niedziela, stycznia 03, 2010
Odkryłem tajemnicę wszędobylskiej melancholii, przejrzałem, zapisałem, zapamiętałem i rozpowszechniłem ( co ma miejsce w tej sekundzie). Na pewno drogi czytelniku już przebierasz nogami, nie mogąc doczekać się chwili, kiedy zdradzę ci tą tajemnicę. Chociaż jest ona banalna, banalna, jak człowiek, a brzmi: melancholia żywi się cieniem, szarością i ciemnością, dlatego żeruje na nas w zimie, kiedy słońca praktycznie nie ma, a kiedy już się wychyli produkuje światło szare, jak sraj taśma. Powiesz mi, że pierdolę? Możliwe, ba, faktycznie masz rację!, ale przynajmniej robię to na jakiś temat, nie ma nic gorszego niż bełkot beztematowy. A, że temat do dupy, to już inna kwestia. Ale, ale, wracajmy. Jakże wszystko byłoby piękne i inne, bajeczne i magiczne, gdyby na nasze głowy przez 365 dni padało ciepłe zwrotnikowe słońce. Nasze myśli pod wpływem temperatury wyprostowałyby się, słowa ociepliłyby się, a z ust wychodziłyby zamiast butelkowych tulipanów, najpiękniej pachnące kwiaty polne. Twierdzisz, że w naszym kraju, klimacie to nie możliwe?? Racja, ale przecież możemy się przeprowadzić, my obywatele europy niepotrzebujący paszportów. Hiszpania? Portugalia? Kto jedzie ze mną?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz