poniedziałek, września 06, 2010

Otwórz usta mój potworze. Całą rękę Ci tam włożę.
Trochę swędzi, trochę boli.
Cały świat na łeb się pierdoli.
Co Ci robię, co Ci czynię, to Twój mózg,
chodnikiem płynie.

Opowiem Wam historię, o świecie. Może to Afryka, a może Ameryka. Europa.
To historia infekcji, przenoszonej z człowieka pierwszego, na człowieka drugiego. Nie każdy się tym wirusem zarażał, był jeden warunek. Trzeba było mieć mózg. Infekcja skakała sobie w najlepsze, trzy głowy do przodu, jedna do tyłu, w lewo i prawo. Wpadała uchem, nosem, czasem oczodołem, albo otworem ustowym. Gdy do mnie zawitała, tramwajem jechałem. Wirus nie powoduje gorączki, ani pląsawicy, stania chuja, ni palpitacji macicy. Powoduje ucieczkę w nieznane rejony swojej głowy. Kiedy chcesz możesz odtworzyć w swojej głowie obrazy miejsc, sytuacji, w których chciałbyś się znaleźć. o wszystko dzięki temu wirusowi. Powiesz, że nie jest taki zły. A kto mówił, że jest.
Chociaż powoduje wiele złych sytuacji. Pada na ten przykład cały biznes dopalaczowy i alkoholowo-narkotykowy. Plajtują mafie i plajtuje kościół. Plajtuje przemysł zbrojeniowy, ludzie się nie biją i nie zabijają, w swoje głowy oni uciekają.
Również zwiększyła się liczba wypadków samochodowych i innych kraks powietrznych. Ludzi nie mogą się powstrzymać i korzystając z momentu wolnego czasu, uciekają z tego swiata, bez pakowania.
Jest tylko jeden efekt uboczny działania tego wirusa. Mianowicie ludzie dochodzą do tego, ze połowa jak nie większość naszego życia polega na tym, że szukamy sztucznych stymulantów, które zapewnią nam chwilkę zapomnienia i odlotu. Jesteśmy nieporadni sami ze sobą.

Brak komentarzy: