poniedziałek, listopada 29, 2010
Poranek był potworny, ból, zagubienie. Efekty tego poranka póki co zapowiadają się niesamowicie dobrze. Czyli to prawda, co nas nie zabij, to nas wzmocni. I dobrze.
Siedzę w swojej małej muszli otoczony dźwiękami organicznymi i syntetycznymi. Ocieram si o doskonałość, to znów przepadam. Jest w tym wszystkim pewna satysfakcja, ale i szaleństwo. Chęć żeby śnieg pokrył wszystko i wszystkich, żeby nas zabił. Wtedy zniknie największy problem tej planety- człowiek. Istota głupia i prosta, jak drut od snopowiązałki. A pada pięknie, tak jak lubię najbardziej- mocno i nieprzerwanie. Czuje się odrealniony. Znikają dźwięki, oczy są bezradne. Wyobrażam sobie w takich momentach, że jestem gdzie indziej. Daleko, daleko stąd. Gdzie całe moje dotychczasowe życie wydaję się być nieistotne i pozbawione sensu. Życie, które prowadzi prostą drogą do wyparowania. A więc padaj śniegu, myl nasze drogi, płyń swoimi ścieżkami fikcji. Dzięki temu odpoczywają nasze głowy.
Siedzę w swojej małej muszli otoczony dźwiękami organicznymi i syntetycznymi. Ocieram si o doskonałość, to znów przepadam. Jest w tym wszystkim pewna satysfakcja, ale i szaleństwo. Chęć żeby śnieg pokrył wszystko i wszystkich, żeby nas zabił. Wtedy zniknie największy problem tej planety- człowiek. Istota głupia i prosta, jak drut od snopowiązałki. A pada pięknie, tak jak lubię najbardziej- mocno i nieprzerwanie. Czuje się odrealniony. Znikają dźwięki, oczy są bezradne. Wyobrażam sobie w takich momentach, że jestem gdzie indziej. Daleko, daleko stąd. Gdzie całe moje dotychczasowe życie wydaję się być nieistotne i pozbawione sensu. Życie, które prowadzi prostą drogą do wyparowania. A więc padaj śniegu, myl nasze drogi, płyń swoimi ścieżkami fikcji. Dzięki temu odpoczywają nasze głowy.
środa, listopada 24, 2010
Ach, sercu bliskie. Dlaczego, po co, jak i kiedy??
I only smoke weed when I need to
And I need to get some rest
I confess, I burnt a hole in the mattress
Yes, yes, it was me, I plead guilty
And on the count of three I pull back the duvet
Make my way to the refrigerator
One dry potato inside, no lie
Not even bread, jam
When the light above my head went bam!
I can't sleep, something's all over me
Greasy, insomnia please release me
And let me dream about making mad love on the heath
Tearing off tights with my teeth
But there's no relief
I'm wide awake in my kitchen
It's dark and I'm lonely
Oh, if I could only get some sleep
Creeky noises make my skin creep
I need to get some sleep
I can't get no sleep....
I only smoke weed when I need to
And I need to get some rest
I confess, I burnt a hole in the mattress
Yes, yes, it was me, I plead guilty
And on the count of three I pull back the duvet
Make my way to the refrigerator
One dry potato inside, no lie
Not even bread, jam
When the light above my head went bam!
I can't sleep, something's all over me
Greasy, insomnia please release me
And let me dream about making mad love on the heath
Tearing off tights with my teeth
But there's no relief
I'm wide awake in my kitchen
It's dark and I'm lonely
Oh, if I could only get some sleep
Creeky noises make my skin creep
I need to get some sleep
I can't get no sleep....
czwartek, listopada 18, 2010
Ostatnie wydarzenia przekonały mnie o tym, jak bardzo jesteśmy niedojrzali. My, jako jednostki i my, jako społeczeństwo. Niestety i starzy i młodzi mają jeden, bardzo poważny problem. Rozglądamy się dookoła i to co nam się nie podoba, a nie jest złe i nie działa na naszą szkodę, staramy się ośmieszyć, zniszczyć i podeptać. Działamy tak względem innych osób, ich przekonań, zainteresowań, czy stylu życia. A co potrafimy robić najlepiej? Oczywiście oceniać. Opanowaliśmy też do perfekcji sztukę udawania, wytwarzamy koło siebie narkotyczną mgiełkę, która zmienia prawdziwy obraz sytuacji. Przedstawiamy się jako jednostki wybitne, inteligentne ponad miarę. A tak naprawdę, chowamy się w swoich skorupkach, rojąc sobie, swoje maleńkie kłamstewka. I tu pojawia się pewne niebezpieczeństwo. Takie kłamstewka powtarzane za długo i za często, zaczynają sie nam wydawać prawdą.
Oceniać każdy może, oczywiście. Ale niech się to odbywa po uprzednim zastanowieniu się po pierwsze nad sobą, czy ja przypadkiem nie chciałbym być osobą, którą wystawiam moim ocenom? Co mi w takiej osobie przeszkadza? I czy chciałbym znaleźć się na miejscu osoby ocenianej? Przecież często oceny nasze są brutalne i wyrafinowanie kierowane w sam środek czułego punktu. Musimy wiedzieć co wolno, a co nie. Łatwo jest skrzywdzić, trudniej odzyskać zaufanie.
Ach, jak mi brakuje tej fantastycznej otoczki. Kiedy wszędzie biegały małe chochliki, drzewa opowiadały swoje długowieczne doświadczenia, a w lasach można było natrafić na driady, elfy i skrzaty. Dorastam, ale cały czas jestem dzieckiem. Wiem, że w burzę można koło Złotego Potoku w Diabelskich Jarach spotkać wiedźmy. Wierzę w magię. To pomaga przetrwać.
Oceniać każdy może, oczywiście. Ale niech się to odbywa po uprzednim zastanowieniu się po pierwsze nad sobą, czy ja przypadkiem nie chciałbym być osobą, którą wystawiam moim ocenom? Co mi w takiej osobie przeszkadza? I czy chciałbym znaleźć się na miejscu osoby ocenianej? Przecież często oceny nasze są brutalne i wyrafinowanie kierowane w sam środek czułego punktu. Musimy wiedzieć co wolno, a co nie. Łatwo jest skrzywdzić, trudniej odzyskać zaufanie.
Ach, jak mi brakuje tej fantastycznej otoczki. Kiedy wszędzie biegały małe chochliki, drzewa opowiadały swoje długowieczne doświadczenia, a w lasach można było natrafić na driady, elfy i skrzaty. Dorastam, ale cały czas jestem dzieckiem. Wiem, że w burzę można koło Złotego Potoku w Diabelskich Jarach spotkać wiedźmy. Wierzę w magię. To pomaga przetrwać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
