Dziękuję. Manifest pokraczny, jak osoba autora.
niedziela, maja 06, 2012
Świat zmienia się z każdym dniem. Stwierdzenie nieświeże i oklepane, godne emeryta pierdzącego w stołek. Zgadzam się. Wydaje mi się jednak, że trzeba raz na jakiś czas znaleźć chwilę żeby zastanowić się w jakim kierunku idą te zmiany. Moim zdaniem idą w kierunku śmierci, zniszczenia, brudu, syfu i 1000 kutasów. Mam dość. Mam dość ścierających się nad moja głową frontów politycznych. Mam dość podejmowania codziennej próby godnego życia. Bo to co my młodzi szumnie nazywamy "naszym życiem" jest tylko marną namiastką. Nie chcę narzekać i staram się tego nie robić, nie mam jak to określają publicyści i wielkie mądre głowy, tak jak każdy absolwent studiów wyższych, postawy roszczeniowej. Chcę żyć godnie. Pracuję na siebie sam, nie pobieram żadnych zapomóg, ani innych zasiłków. Dlatego mam prawo wymagać od Państwa, aby za moje pieniądze ( podatki) zagwarantowało mi to owo godne życie. Podejmując jakiś czas temu pierwszą poważną pracę, na pełen etat, nie wypaliłem na wstępie, że chcę zarabiać 4 tysiące na rękę, służbowy samochód, laptop, telefon i darmowe ubezpieczenie. Nie, zadowalam się wypłatą znacznie poniżej średniej krajowej ( z innej beczki, skąd oni biorą te wyliczenia o średniej krajowej, kto je tak zawyża??)! Tylko, w momencie, gdy zachodzi potrzeba abym skorzystał z państwowej służby medycznej, nagle się okazuje się, że na tym odcinku, jak ważnym dla każdego człowieka, nasze Państwo kuleje. Okazuje się to po wizycie w każdym lepszym urzędzie. I mogę się nie przejmować tym co dzieje się w Warszawce na Wiejskiej. Mogę nie oglądać tv. Jakiejkolwiek publicznej, czy prywatnej ( ukłon w stronę TVN, nowej gadzinówki, tuby propagandowej PO). Mogę mieć głęboko w dupie oszołomów z PIS-u. Mogę się śmiać z rachitycznych podskoków Palikota, który nie znacząc nic, chce być dla Polski drogowskazem. Z tym, że te pojeby mają realny wpływ na moje życie. Na to moje ciche, ukryte między książkami i płytami życie, które chcę wieść z ukochaną osobą, realizując swoje marzenia i ambicje. Tylko tak siedząc w domu, muszę być cały czas przygotowany na to, że wejdą do niego brunatni sprawdzając czy nie jestem obrzezany, za nimi wejdą czarni sprawdzając czy w mieszkaniu jest krzyż i czy jest on dostatecznie wyeksponowany. Za nimi wejdą czarni pomazańcy sprawdzając czy stoję po prawidłowej stronie. Na końcu wejdzie nasza obecna władza, której nie będę mógł spojrzeć w twarz, bo nie mam czterech par oczu, by w tak różne, nieszczere twarze patrzeć. I tak dalej. Świat się zmienia, Polska tak jak to ma w zwyczaju stoi w miejscu. Kończąc ten wywód słowami pana Lisa: Co z tą Polską? Nic i w tym rzecz. Co z tego, że czeka nas Euro, które przyjdzie i pójdzie zostanie tylko syf i problem utrzymania stadionów. My młodzi możemy się oszukiwać cały czas, że władza sobie i my sobie, że urzędasów pierdolimy i, że nam nie po drodze. Tak jednak nie jest, prędzej czy później nasze drogi się schodzą, ze szkodą dla nas. Polska nie jest wielkości Australii.
Dziękuję. Manifest pokraczny, jak osoba autora.
Dziękuję. Manifest pokraczny, jak osoba autora.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz